A jak aboukir


Zaczynamy zapowiadaną sobotnią serię „Gastronomiczne ABeCadło – śladami Larousse’a”.
Tydzień po tygodniu będę publikować tutaj klasyczne przepisy z kompendium wiedzy gastronomicznej, jakim jest „Larousse Gastronomique”.
Jeśli przepis znajdę w książce będę gotować z tej receptury.
Natomiast jeśli encyklopedia będzie mnie informować tylko o istnieniu jakiegoś dania, ale nie sposobie jego wykonania – zadanie będzie nieco trudniejsze.
Będę szperać przez otchłanie internetu, oglądać, czytać, tłumaczyć, porównywać. Aż wybiorę jeden przepis lub połączę kilka w jeden.
Jeśli przepisu nie znajdę w ogóle – będziemy improwizować.
Jednym słowem zapowiada się ciekawie 🙂

Cykl niniejszym otwieram!

A

jak ABOUKIR

„A French dessert made of a sponge cake cooked in a charlotte mould, then cut horizontally in slices which are sandwiched with chestnut cream.
The cake is iced with coffee fondant icing and decorated with chopped pistachio nuts.”

Przepisu książka nie podaje. Internet też jakoś mocno informatywny w tej kwestii nie był. Przynajmniej nie od strony kulinarnej…
Dowiedziałam się bowiem dość szybko, że aboukir był „brytyjskim krążownikiem podwodnym typu Cressy” a także że Abu Qir to miasto na wybrzeżu Egiptu.
Jeśli chodzi o deser – większość ścieżek prowadzi do „amandes aboukir”, który owszem, również jest deserem, owszem, również francuskim.
Ale jest to raczej rodzaj marcepanowych słodyczy.
Znalazłam właściwie dwa, prawie identyczne przepisy w języku francuskim. Wydawały mi się całkiem kompetentne, a jeden zawierał nawet zdjęcie – co było jednak jakąś podpowiedzią.
Szybko stwierdziłam że przy tej ilości użytego cukru jedyne co mogę zrobić i spróbować zjeść, to wersja mini 🙂
Zmniejszyłam więc o połowę ilość składników i przygotowałam maleńkie biszkopty w silikonowej formie do wysokich muffinów.

A było to tak:

ABOUKIR
(przepis za stroną: http://www.recettes-online.fr/dessert/etranger/3-2162-99-aboukir-entremet-creme-marrons.html)

Biszkopt (połowa ilości)
– 2 jajka
– 70 g cukru pudru
– 70 g mąki typu 450

Jajka z cukrem ubiłam lekko trzepaczką, następnie wstawiłam razem z miską na garnek z gotującą się wodą i ubijałam mikserem aż do podwojenia objętości i osiągnięcia temperatury 45 stopni.
Po zdjęciu z parowej kąpieli połączyłam z mąką i przelałam do silikonowych foremek. Piekarnik nagrzałam do 160 stopni, piekłam około 20 minut.

DSC_0411DSC_0414

Po upieczeniu teoretycznie powinno się odczekać do zupełnego ostygnięcia. Ja się trochę zniecierpliwiłam 🙂

DSC_0425DSC_0422

Przestudzony biszkopt kroimy na blaty. Każdy z nich przekładamy kremem kasztanowym (gotowym ze słoiczka albo własnej roboty).
Na samą górę robimy prosty lukier na bazie białka z dodatkiem kawy lub ekstraktu kawowego, dodając cukier do konsystencji.
Posypujemy siekanymi pistacjami. Koniec 🙂

DSC_0428DSC_0429

DSC_0430DSC_0431

DSC_0440DSC_0443

Jeden został dla testu opędzlowany na świeżo – jeszcze nie nasiąknięty, nie przegryziony.
Słodkie, bardzo słoooodkie. Tak słodkie, że musiałam napić się herbaty żeby powstrzymać szczękościsk 😉

Zobaczymy jak do rana przegryzą się te odstawione do lodówki. Połączenie smaków jest zacne – i z tego można czerpać.
Ale ja zrobiłabym to ciut inaczej (wiadomo!)
Nie od tego jednak jest ta seria 🙂
Za tydzień zatem konsekwentnie realizujemy kolejny punkt programu: achar.
Do następnego!

DSC_0445

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *