Jakby-chowder z nowalijkami. Polak – Cajun dwa bratanki.


Wiosna już jakby czai się za rogiem.
To pokaże kawałek tego jak to pięknie będzie wkrótce, to znowu się chowa, dmucha zimnem.
I pewnie trochę z nas śmieje, że tak wyciągamy szyje do słońca jak tylko nieco mocniej przygrzeje.

Niezależnie jednak od kapryśnej aury ja wiem doskonale, że mamy już wiosnę.
Skąd niby taka mądra jestem? Nic trudnego – chodzę po targach warzywnych. A tam pojawiają się już zielone zapowiedzi przyszłego bogactwa.
Tu szczawik, tam szpinaczek. Chrupiące rzodkiewki, młoda kapusta.
Młode ziemniaki  („na razie tylko cypryjskie, nasze to dopiero w maju będą! „), nieśmiałe i blade jeszcze łodygi rabarbaru. I ohhh… botwinka!

Podzielę się rzeczą niepopularną: za dzieciaka za nowalijkami nie przepadałam. A już zwłaszcza za szczawiem…
Zupę szczawiową z jajkiem i owszem, całkiem chętnie wciągałam. Ale tylko przelaną przez sitko, żeby ani jeden listek się nie zaplątał do mojego talerza 😉
Dopiero w teraz, w trzydziestym pierwszym roku mojego żywota postanowiłam sobie ten szczawik odczarować trochę.
Zaczęło się od wczesnowiosennej wyprawy pt „co tam nowego w hali mają”. Mieli dużo. A ja przed wyjściem gdzieś wyczytałam, co powiedział jakiś ą ę chef gdzieś zza oceanu.
Że taki szczawik to się, proszę Państwa, świetnie z rybami łączy a i owszem, z owocami morza także. Pomyślałam sobie, że jak tak go nie kupię, to już nigdy nie zjem.

DSC_0306

Jakby chowder z nowalijkami

– 2 łyżki masła
– 1 łyżka oliwy
– 1 czerwona cebula, pokrojona w piórka
– 1 suszona ostra papryczka, rozkruszona
– 2 ząbki czosnku, posiekane
– 1 czubata łyżka mieszanki Cajun (przepis niżej)
– 1 garść łodyg z młodej botwiny, niedbale przesiekana
– 1 duży pęczek szczawiu, również przesiekany
– kilka niedużych, smacznych ziemniaków – obgotowanych i pokrojonych w dość cienkie plastry
– dobrej jakości bulion rybny lub krewetkowy (używam dobrych włoskich kostek rosołowych, na zdjęciach niżej)
– ok 200 g filet z łososia (lub innej ryby, mi zależało na różowawym kolorze całości)
– 1 szklanka mleka
– 1/2 szklanki tłustej śmietanki 36% (może być więcej jak ktoś ma w nosie kalorie)
– ok 300 g ulubionych małży (świetne będą też krewetki)
– kilka łyżek startego ostrego sera, np Bursztyn
– sól i pieprz do smaku
– drobno siekany koperek

W garnku o grubym dnie rozgrzewam masło i oliwę a następnie duszę w nich cebulę. Kiedy jest już miękka, dodaję papryczkę chili i czosnek, duszę jeszcze około minuty. Następnie dodaję ziemniaki i mieszankę Cajun, smażę całość na tyle długo, żeby ziemniaki lekko się zrumieniły. Dodaję botwinę i szczaw, zalewam całość gorącym bulionem i zagotowuję. Następnie wrzucam do garnka łososia pokrojonego na nieduże kawałki (bez skóry i ości). Wlewam mleko i dokładnie mieszam. Następnie dodaję śmietankę i małże. Kiedy małże otworzą się, dodaję jeszcze ser, koperek i doprawiam do smaku solą i pieprzem. Podaję natychmiast. Niebo!

Domowa mieszanka przypraw „Cajun”

Wersji tej mieszanki jest bardzo wiele, bazą jednak jest ostra i słodka papryka, cebula i czosnek.
Ja nigdy nie dodaję do mieszanek soli – nigdy nie wiem do czego będę jej używać.

– 2 łyżeczki słodkiej papryki
– 2 łyżeczki suszonej cebuli
– 1 łyżeczka czosnku w proszku
– 1 łyżeczka pieprzu cayenne
– 1 łyżeczka świeżo zmielonego, czarnego pieprzu
– 1 łyżeczka suszonego oregano
– 1 łyżeczka suszonego tymianku

Wszystkie przyprawy wsypuję do młynka do kawy, mielę dokładnie.
Przechowuję w szczelnie zamykanym słoiczku.

DSC_0337

DSC_0338

 

A tutaj wspomniane kostki. Mają naprawdę fajny skład (co widać na zdjęciu) i występują w ciekawych wersjach.
Oprócz widocznych tutaj rybnych i krewetkowych, są również typowe (wołowe, drobiowe, warzywne), ale także z dziczyzną czy jagnięce.
I to te „dziwniejsze” raczej wykorzystuję – rzadko zdarza mi się mieć na stanie zamrażalnika bulion jagnięcy chociażby 🙂

DSC_0341DSC_0342

 

DSC_0312

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *