Włoski klasyk: biscotti razowe z cyklu „Wypiekanie na śniadanie” 7


Jaka musi być dla Was kawa? Minimum półlitrowe latte z ledwo wyczuwalnym posmakiem kawy? Mocne podwójne espresso? Bez cukru i z odtłuszczonym mlekiem sojowym? 😉 Czy może „czarna jak smoła, słodka jak pszczoła i gorąca… jak smoła” ?

Mi, wychowanej na polskiej fusiastej plujce po turecku (koniecznie w szklance z koszyczkiem!), odzwyczajenie się od usilnych prób zabicia jej smaku dużą ilością cukru i mleka przyszło raczej opornie i powoli. Potem, już za czasów warszawskich w moim życiu zagościły wymyślne kombinacje z sieciówek – tu syropek, tam posypka i na wszystko bita śmietana. Znowu zagłuszamy smak. Dopiero podczas pierwszej wizyty w Portugalii dotarło do mnie na czym fenomen polega i zrozumiałam, że kawa może być pyszna sama w sobie, bez żadnych dodatków.

DSC_0031

Dzisiaj pijam kawy różne, zależnie od potrzeby i aktualnego smaku. Poranna musi być naprawdę duża, łagodna i rozkosznie mleczna. Trzeba móc zanurzyć w niej nos żeby naprawdę dobrze zacząć dzień. Wtedy króluje kawiarka, ale nie pogardzę też kawą zbożową.
Doppio z ekspresu jest niezastąpione kiedy na popołudniowy kryzys potrzeba porządnego uderzenia w twarz. Ale też jeśli chcemy naprawdę sprawdzić jakość kawy i umiejętności baristów testując nową kawiarnię za rogiem.
Do wieczornej lektury, relaksu czy po prostu smakowania najlepiej nadaje się na pozór lurowata kawa z dripa – przy tej metodzie parzenia, choć moc jest duża to kompletnie nie wyczuwalna podczas picia naparu. Poczuć można natomiast wszystkie nuty smaku, kwiatowe i korzenne, kwaśne i gorzkie. Cieszę się wtedy że mam ten przywilej i kawę mogę pić o dowolnej porze dnia czy nocy, bo kofeina nie działa na mnie zbyt silnie i na dobrą sprawę mogłabym swobodnie zasnąć nad filiżanką…

Jakiś czas temu odkryłam, że popołudniowe espresso czy cappuccino najlepiej smakuje nie słodzone samo w sobie, za to w towarzystwie słodkiej przegryzki. I tutaj swoje mistrzostwo pokazują klasyczne włoskie biscotti. Słodkie, chrupkie, pełne migdałów czy innych ulubionych dodatków. Można je chrupać zupełnie obok, można delikatnie rozmoczyć w kawie i kompletnie się zatracić w popołudniowym słońcu. Do tego robi się je bajecznie łatwo i każdy może dostosować przepis do swoich upodobań. Wymarzony wypiek!

Biscotti razowe z migdałami i żurawiną

– 1 duże wiejskie jajko
– 70 g cukru trzcinowego
– 110 g mąki pszennej razowej (typ 2000)
– 40 g mąki pszennej tortowej
– 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
– 0,5 łyżeczki świeżo zmielonego cynamonu
– skórka otarta z jednej cytryny
– szczypta soli
– 100 g migdałów ze skórką
– 2 łyżki suszonej żurawiny

Piekarnik rozgrzewamy do 180ºC i przygotowujemy blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Do miski miksera wbijamy jajko i wsypujemy cukier, roztrzepujemy na dużej prędkości przez kilkanaście minut. Jajko powinno zamienić się w piankę, musi być bardzo puszyste. Cały czas ubijając dodajemy skórkę z cytryny i sól. Następnie mieszamy obydwa rodzaje mąki z proszkiem do pieczenia i cynamonem i również nie wyłączając miksera dodajemy po łyżeczce do ubijającej się masy. Kiedy wszystkie składniki będą już dokładnie połączone wyłączamy mikser, dodajemy migdały i żurawinę, mieszamy łyżką. Zwilżonymi dłońmi formujemy z ciasta podłużny wałeczek, układamy na przygotowanej blaszce z papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy około 25 minut, wyjmujemy i studzimy na kratce. Następnie kroimy w grube plastry – około 1 – 1,5 cm – i ponownie wstawiamy do piekarnika. Pieczemy po 8 minut z każdej strony. Podajemy z ulubioną kawą 🙂

DSC_0021

Biscotti popełnione zostały przeze mnie po raz pierwszy w ramach cotygodniowej akcji „Wypiekanie na śniadanie”.
Razem ze mną wypiekali:
Paweł
Ola
Agnieszka
Karina
Marzena
Bożena
Joanna
Kinga
Magda

DSC_0015

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 komentarzy do “Włoski klasyk: biscotti razowe z cyklu „Wypiekanie na śniadanie”